Siedzisz tu i czytasz to prawdopodobnie z jedną myślą z tyłu głowy:
„Ja się nie nadaję do zdjęć.”
Może próbowałaś już kiedyś stanąć przed obiektywem i skończyło się tym, że patrzyłaś na zdjęcia i myślałaś:
„to w ogóle nie jestem ja”.
Może nie wiesz, co zrobić z rękami.
Może czujesz, że się spinasz, zanim ktoś w ogóle podniesie aparat.
I wiesz co?
To jest dokładnie moment, w którym zaczynamy.
Bo sesja kobieca w Pruszkowie u mnie (Dębowa 6) nie zaczyna się od zdjęć.
Zaczyna się od tego, że możesz na chwilę przestać się kontrolować.
Nie musisz wiedzieć jak stanąć.
Nie musisz „dobrze wychodzić”.
Wystarczy, że przyjdziesz.
A resztę — zobaczysz, jak się wydarza.
Zanim tu trafisz, zwykle dzieje się w głowie sporo rzeczy.
„Może kiedyś.”
„Najpierw schudnę.”
„Nie umiem pozować.”
„Na zdjęciach zawsze wyglądam dziwnie.”
I to nie jest o zdjęciach.
To jest o tym, że przez lata nauczyłaś się patrzeć na siebie trochę za surowo.
Zwracać uwagę na to, co „nie tak”, zamiast na to, co już jest.
Dlatego kiedy myślisz o sesji, ciało robi się sztywne szybciej niż zdążysz podjąć decyzję.
I w tym wszystkim jest jedna ważna rzecz:
👉 nie musisz być gotowa.
Nie musisz „najpierw” niczego ogarniać.
Nie musisz wiedzieć, jak wyglądać dobrze.
To, że się boisz albo nie jesteś pewna —
to nie jest znak, żeby odpuścić.
To jest dokładnie moment, w którym taka sesja zaczyna mieć sens.
Naprawdę.
Nie będę Ci mówić „uśmiechnij się” ani „stań ładnie”.
Bo to jest dokładnie moment, w którym ciało się blokuje, a głowa zaczyna kontrolować każdy ruch.
Zamiast tego zrobię coś innego.
Poproszę Cię, żebyś na chwilę zwolniła.
Złapała oddech.
Zauważyła, jak światło układa się na Twojej skórze.
I nagle okazuje się, że nie musisz nic wymyślać.
👉 ręce same wiedzą, gdzie iść
👉 ciało zaczyna się rozluźniać
👉 a Ty przestajesz się zastanawiać, jak wyglądasz
Ja w tym czasie ustawiam światło, kadr i tempo.
Ty po prostu zaczynasz w tym być.
Czasem wystarczy drobna zmiana:
przesunięcie ramienia o kilka centymetrów,
oddech trochę głębszy niż przed chwilą,
spojrzenie, które nie próbuje nic udowodnić.
I nagle… jest inaczej.
Nie dlatego, że „umiesz pozować”.
Tylko dlatego, że przestajesz się pilnować.
To nie jest wielkie, sterylne studio, w którym czujesz się jak „na planie”.
To jest przestrzeń, w której możesz trochę opaść z napięcia.
Światło wpada tak, że nie musisz z nim walczyć.
Jest miękko, spokojnie, bez chaosu.
Czasem jest cisza.
Czasem leci muzyka.
Czasem śmiejemy się po 5 minutach, bo nagle okazuje się, że wcale nie jest tak strasznie, jak miało być.
Masz czas, żeby się rozejrzeć.
Złapać oddech.
Przestać się spieszyć.
To ważne, bo większość kobiet przychodzi tu trochę spięta.
I to jest totalnie ok.
Nie musisz „wejść z energią”.
Nie musisz być pewna siebie na starcie.
Ta przestrzeń jest po to, żebyś mogła do tego dojść po drodze.
Dębowa 6, Pruszków.
Konkretne miejsce.
Ale to, co się tu wydarza, rzadko jest tylko „wizytą w studio”.
Zaczyna się spokojniej, niż myślisz.
Nie rzucam Cię od razu „na środek” i nie oczekuję, że będziesz wiedziała, co robić.
Najpierw chwilę gadamy.
Patrzę, jak się poruszasz, jak stoisz, gdzie naturalnie uciekają Twoje ręce.
I już wtedy wiem, od czego zacząć.
Potem ustawiam światło.
Czasem przesuwam je o kilka centymetrów — i nagle wszystko się zmienia.
Twarz się uspokaja.
Ciało wygląda inaczej, niż się spodziewałaś.
Daję Ci proste wskazówki, ale nie „pozuj tak i tak”.
Bardziej:
👉 „opuść ramiona”
👉 „złap oddech”
👉 „zobacz, co się dzieje, kiedy przestajesz się pilnować”
I w pewnym momencie coś puszcza.
Nie zawsze spektakularnie.
Czasem bardzo cicho.
Ale widzę to od razu:
ciało zaczyna współpracować,
spojrzenie robi się spokojniejsze,
a Ty przestajesz walczyć sama ze sobą.
I wtedy robimy najlepsze zdjęcia.
Nie dlatego, że coś „udajesz”.
Tylko dlatego, że jesteś trochę bardziej sobą niż na początku.
Potem siadasz i patrzysz na zdjęcia.
I bardzo często pierwsza reakcja to nie jest od razu zachwyt.
To jest coś w stylu:
„to ja?”
Bo widzisz siebie trochę inaczej, niż na co dzień.
Spokojniej.
Pewniej.
Jakbyś wiedziała, gdzie jesteś i po co.
I to jest ten moment, w którym coś się przesuwa.
Nie w zdjęciach.
W Tobie.
Nagle zaczynasz zauważać rzeczy, których wcześniej nie brałaś pod uwagę:
👉 że Twoje ciało „umie” wyglądać dobrze bez kombinowania
👉 że Twoja twarz nie potrzebuje ciągłej kontroli
👉 że możesz być widoczna i to nie jest zagrożenie
I to nie znika następnego dnia.
Zdjęcia zostają jako przypomnienie.
Nie tego, jak wyglądasz.
Tego, jak możesz się czuć.
Czasem sesja zdjęciowa zaczyna się od zdjęć, a kończy zmianą czegoś dużo większego.
Możliwe, że czytasz to i masz taką jedną myśl:
„trochę się boję… ale chyba chcę”.
I to wystarczy.
Nie musisz być gotowa w 100%.
Nie musisz wiedzieć, który pakiet wybrać ani jak się przygotować.
Od tego jestem ja.
Pracuję w Pruszkowie (Dębowa 6) i tworzę przestrzeń dla kilku kobiet w miesiącu — każda sesja jest trochę inna, bo każda z nas jest inna.
A jeśli czytasz to i coś Ci się pojawiło w głowie — myśl, pytanie, a może takie ciche „to o mnie” —
to nie zostawiaj tego tylko tutaj.
👉 Wejdź w post na instagramie (zalinkowany poniżej) który zapowiada ten wpis
👉 napisz tam, co Cię zatrzymało
Zobaczę to. I odpiszę. ✨